Trzecia Wyprawa Transatlantycka Aleksandra Doby

2016-08-10


29 maja 2016 roku wypłynąłem z kontynentalnej części Nowego Jorku z zamiarem dopłynięcia do Europy. Chciałem dotrzeć na swoje 70 urodziny do Portugalii. Byłem zdeterminowany. Z założenia miała to być samodzielna, samotna wyprawa, bez pomocy z zewnątrz, czyli tak jak dwie poprzednie. Wystartowałem dokładnie o 13:07 czasu nowojorskiego z Liberty Landing Marina w New Jersey, obok Manhattanu. Od początku było ciężko. Dopłynąłem do mostu Verezzano dopiero dwa dni po starcie. Następnie po wielu godzinach oczekiwania na choć chwilową poprawę warunków pogodowych umożliwiających wpłynięcie na otwarty ocean, późnym wieczorem we wtorek 31 maja wyruszyłem dalej, ze swojego przyczółka w zatoce Lower Bay, minąłem półwysep Sandy Hook i wreszcie znalazłem się na wodach Atlantyku. Niestety nie odpłynąłem zbyt daleko od lądu i niestety nie uniknąłem zagrożenia, jakie dla kajakarzy w tym obszarze stwarzają niekorzystne warunki atmosferyczne. W nocy z wtorku na środę miałem wypadek. Fala przybojowa uderzyłam w mój kajak. Niektóre urządzenia elektroniczne uległy zniszczeniu. Podjąłem decyzję o przerwaniu wyprawy. Zamierzam kontynuować moja Trzecią transatlantycką wyprawę kajakową  w maju przyszłego roku - czytamy na stronie: aleksanderdoba.pl. 

Mój Kajak,
Trasę zamierzałem przepłynąć tym samym oceanicznym kajakiem, który towarzyszył mi już dwukrotnie. Jest to wyjątkowy kajak, wymyślony i zaprojektowany specjalnie dla mnie i z myślą o takich wyprawach. Powstał w stoczni Andrzeja Armińskiego. Ma dwie podstawowe cechy: jest niezatapialny i nie może pływać dnem do góry.

Konstrukcja typu ?sandwich? to dwie ścianki powstałe ze specjalnego włókna węglowego przesączonego żywicą.  Między nimi znajduje się przekładka o grubości 0,9 mm, która zrobiona jest z bardzo lekkiego, sztywnego materiału nienasiąkliwego wodą. Sam kadłub, gdyby był zanurzony w wodzie, nigdy nie zatonie, zawsze wypłynie. Kajak ma kilka komór wypornościowych. Dzięki zastosowaniu odpowiedniej konstrukcji oraz mieczowi, zrobionemu z blachy kwasoodpornej (grubość miecza 12 mm, szerokość 200 mm, głębokość w wodzie 750 mm), kajak nie może pływać do góry dnem. To wszystko sprawia, że w moim kajaku mogę czuć się bezpiecznie również i w tej wyprawie.

Na wyposażeniu kajaku nie zabrakło też solarnych źródeł zasilania, które będą dawały energię do wszystkich urządzeń elektronicznych na pokładzie. Między innymi zestaw solarny marki Goal Zero. Na pokład tej wyprawy zostały zabrane: Sherpa 100 i panel słoneczny Nomad 20 oraz zestaw końcówek Medusa. 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel