Nazywam się Rafał Gręźlikowski. Nigdy nie wstaję z łóżka lewą nogą.

2016-09-22
Jak wiecie nie potrafię usiedzieć zbyt długo bez rowerowego podróżowania ! A z każdą wyprawą mój apetyt na kolejne rośnie jeszcze bardziej (choć przy tradycyjnie olbrzymim wysiłku i niskim budżecie obrywa mi się solidnie i na różne sposoby). Ale właśnie w ten sposób uczę się jak wytrwać w jeszcze trudniejszych warunkach i na jeszcze bardziej wymagających szlakach ! I dojrzewam do postawienia kolejnych kroków?

Moja wyprawa rowerowa "Na szczyty Karpat", biegnąca szlakiem zamków 6 państw (wraz z Polską) to przede wszystkim umiejetność radzenia sobie wszędzie i w każdej sytuacji. To upór, hektolitry wylanego potu i spełnianie swych najbardziej niebotycznych marzeń ! To potężne emocje, noclegi wyłącznie pod namiotem i całkowita rezygnacja z wygód jakie zsyła cywilizacja. Ale żeby rzucić się w wir takich przygód - przydaje się kilka innowacyjnych perełek techniki, dzięki którym pozyskamy energię do wszelkich posiadanych urządzeń elektronicznych. Zadanie nie było łatwe, bowiem część posiadanego przeze mnie sprzętu (jak aparat fotograficzny, czołówka i oświetlenie roweru) zasilanych jest bateriami - akumulatorkami AA lub AAA, na ładowanie których nawet w warunkach domowych, z użyciem prądu z gniazdka, potrzeba kilka godzin. A jednak są już rozwiązania konkurujące z ową cywilizacją i dające zupełną wolność w terenie ! To amerykański sprzęt sygnowany marką Goal Zero. Ruszając do Rumunii, byłem już spokojny o jego możliwości, bowiem pierwszym jego testem była moja wyprawa na Rysy, kilka dni wcześniej :) Rozpoczęła się przygoda ! Aura mnie nie oszczędzała. Niemiłosierne upały towarzyszyły mi na dziennych dystansach, przekraczających niekiedy nawet 100km ! W górzystym terenie, przy wadze roweru dobijającej (po zakupach i z zapasami wody) nawet do 80kg - to były potężne wyzwania... Jednak tam, gdzie ja walczyłem z podjazdami - mój panel solarny wprost rozkwitał swoimi możliwościami i w przeciągu jednego, tak upalnego dnia w podróży potrafił naładować do pełna nawet komplet 4 barerii AA 2700mAh. A ja - szczęśliwy z tego faktu, beztrosko mogłem uwieczniać kolejne swe przygody na tysiącach kadrów. A wieczorem, w namiocie bądź przy ognisku - nawet posłuchać ulubionej muzyki, wykorzystując skrawek tej energii, zebranej z błękitu nieba :) Ogromnie się cieszę że sprzęt sprawdzał się nieprzerwanie w każdą pogodę, przez kolejnych 28 dni wyprawy ! Bowiem już myślę o skorzystaniu z jego możliwości na swej kolejnej wyprawie zimowej, z noclegami pod namiotem :) Korzystałem z panelu solarnego Nomad 13 oraz ładowarki Guide 10.


Śledź poczynania na facebook: kliknij tu.













Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel